Malowanie i oklejanie starych mebli - co się opłaca, a co kończy się
Stare meble z płyty wiórowej czy sklejki najczęściej wyglądają źle nie dlatego, że są zepsute, ale dlatego, że ich powłoka straciła kolor, połysk albo spójność. Pierwszy odruch to malowanie, drugi – oklejanie folią lub fornirem. Oba sposoby mają sens, ale tylko wtedy, gdy najpierw sprawdzimy, z jakim materiałem mamy do czynienia i w jakim stanie jest podłoże. Malowanie sprawdzi się na meblach lakierowanych, fornirowanych i tych z płyty MDF, natomiast na surowej płycie wiórowej bez okleiny farba wsiąknie nierówno i zacznie się łuszczyć przy krawędziach.
Oklejanie folią PVC albo papierem dekoracyjnym wygląda na prostsze i tańsze, ale tu najczęściej popełniany błąd to brak przygotowania powierzchni. Stary lakier trzeba zmatowić, odtłuścić i wyrównać – każda nierówność, pyłek czy odprysk odbiją się na folii jak w lustrze. Krawędzie i narożniki to newralgiczne punkty, które po kilku miesiącach zaczynają się podwijać, jeśli nie użyjemy podkładu gruntującego. Jeśli chcesz uniknąć typowych wpadek i policzyć koszty przed zakupem materiałów, zajrzyj do poradnika dostępnego na ospkostuchna.pl, gdzie krok po kroku opisano odświeżanie mebli z płyty wiórowej wraz z kosztorysem.
Malowanie wymaga więcej cierpliwości, ale daje trwalszy efekt. Farby akrylowe i alkidowe kryją dobrze, jednak na meblach kuchennych i łazienkowych trzeba wybrać wersję odporną na wilgoć i ścieranie. Ważne jest też, czym nakładamy farbę – wałek piankowy zostawia mniej śladów niż pędzel, a cienkie warstwy schną równiej i nie tworzą zacieków. Porażką kończy się malowanie bez wcześniejszego zagruntowania, zwłaszcza na powierzchniach chłonnych, oraz nakładanie kolejnej warstwy, gdy poprzednia nie wyschła.
Oklejanie ma sens przede wszystkim na frontach szuflad i drzwiach, gdzie liczy się równa, gładka powierzchnia. Na blatach, które są narażone na gorąco i wilgoć, folia szybko się odkleja i pęcherzy. Malowanie z kolei wygrywa na dużych, nieregularnych bryłach, gdzie docinanie folii byłoby koszmarem. W obu przypadkach decyduje jakość przygotowania, a nie cena materiału – tanie farby i folie z dyskontu częściej kończą jako porażka niż jako oszczędność.